Site-specific Teleporter
Najpierw był zwykły wychodek.
Prosta, trójdzielna konstrukcja stojąca w bieszczadzkim pejzażu — użytkowa, tymczasowa, pozbawiona ambicji estetycznych. Obiekt użytkowy tak oczywisty, że niemal nie zwracał na siebie uwagi.
W pewnym momencie ktoś zdecydował się na ingerencję, która miała obiekt udoskonalić i zmienić sposób jego doświadczania.
Kolor, detal, ingerencja w formę — wszystko to nie tyle poprawia funkcjonalność, ile przekształca sposób doświadczania samego aktu korzystania z toalety. Intymna, banalna czynność zostaje oprawiona jak scenografia. Wnętrze zaczyna działać jak osobna przestrzeń — niemal kabina do innego świata.
Stąd tytuł: Site-specific Teleporter.
Nie chodzi o technologię, lecz o przesunięcie percepcji. O moment, w którym obiekt użytkowy przestaje być wyłącznie narzędziem, a staje się urządzeniem do zmiany stanu — psychicznego, estetycznego, wyobrażeniowego.
Cykl fotografii jest próbą uchwycenia tej transformacji.
Interesuje mnie nie tylko sam obiekt, ale też nieobecny autor tej zmiany. Kim był? Co go skłoniło do ingerencji? Czy był to żart, potrzeba upiększenia codzienności, czy może cicha forma buntu wobec surowości miejsca?
W reportażu to jednak nie człowiek, lecz wychodek staje się głównym bohaterem. Stoi w krajobrazie jak znak — między funkcją a fantazją. Między prowizorycznością a świadomą kompozycją.
Teleporter jest realizacją site-specific: jego sens rodzi się z relacji z konkretnym miejscem. Bez Bieszczadów, bez tej przestrzeni, bez tej samotności — nie działałby tak samo.
To opowieść o tym, jak minimalny gest potrafi zmienić doświadczenie rzeczy najbardziej przyziemnych.









